wtorek, 10 kwietnia 2012

Rozdział 11

-Jest, jest, jest, wreszcie się zacznie, dziękuję !! No co mów, mów ! - wpatrywałam się w Anię szeroko rozwartymi oczami. Z upartością i zaciekawieniem patrzyłam na wyraz jej twarzy, jakbym sama chciała wyczytać z niej odpowiedź. - no jeju bo dostanę zawału !
Brunetka podniosła na mnie swoje zielone oczy, po czym zrobiła smutną minkę. Miałam przed oczyma czarny scenariusz, bałam się, że Ania się nie dostała, a ja nie mogłam nigdzie bez niej się ruszyć.
-Oki, a więc musimy złożyć papiery gdzie indziej, zostaję- odpowiedziałam ze stanowczą miną chcąc podrzeć papier na małe kawałeczki, ale mój ruch wyprzedziła przyjaciółka.
-Mam dla ciebie złą wiadomość...
-Nie przejmuj się-przytuliłam ją
-Ale będziesz musiała ze mną spędzić całe dnie od rana do wieczora, bo.. DOSTAŁAM SIĘ!!!!!!- ostatnie słowa wykrzyczała mi do uszu tak, że myślałam że ogłuchnę.
Włączyłyśmy na full 4fun tv tańcząc tym samym w pokoju, nagle upadłyśmy na łóżko, Ania poczochrała moje włosy, uśmiechnęłam się do niej:
-wiesz co kocham cię siostrzyczko !!
-Haha, ale ja ciebie bardziej !
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, aż Ania wstała do pozycji siedzącej i zrobiła poważną minę
-Czy coś się stało?- zapytałam
-Chciałam abyś pierwsza wiedziała, bo widzisz ja...
-No powiedz to wreszcie, bo zaczynam się bać..
-Ja jestem z Zaynem !
-To wspaniale, życzę Wam duuuużo szczęścia, to na co jeszcze czekasz zadzwoń do niego- wydarłam się na całe gardło.
Byłam ogromnie szczęśliwa, że Ani się udało, że chociaż ona żyje pełnią  życia. Podkuliłam nogi i objęłam je przyciągając do siebie. Wpatrzyłam się w okno, dając tym samym ponieść się rozmyślaniom, które w pełni poświęcone były Niallowi, nie miałam od niego wieści od kilku dni. Bardzo mi go brakowało, żałowałam tego co zrobiłam, przez jeden, głupi gest moja znajomość na której mi najbardziej zależało runęła. Z rozmyślań wyrwała mnie Ania zapowiadając że biegnie, bo umówiła się z Zaynem. Wygramoliłam się z  salonu. Jeszcze raz wzięłam do ręki kopertę, nie mogłam uwierzyć że to się dzieje naprawdę, że wkońcu jedno z moich marzeń się spełni. Zachłannie jeszcze raz czytałam treści potwierdzające przyjęcie mnie na wyśnione studia.
-Mama !- zawołałam- przecież muszę jej dać znać. Zabrałam ze stolika telefon, wykręciłam numer mojej rodzicielki. Po kilku głuchych sygnałach ze słuchawki dało się słyszeć ciepłe Słucham?
Ja: Mamusiu, dostałam się, słyszysz? Jadę na studia do Londynu
Mama: To cudownie córeczko, w takim razie przylatuję jak najszybciej, a Ania jak?
Ja; Również się dostała, jeju jak się cieszę!
Mama: a to w takim razie kiedy planujesz wyjechać?
Ja; No najlepiej za kilka dni, bo trzeba się zakwaterować, no i chciałabym lepiej poznać wszystkie okolice i wgl
Mama: To dobrze ja postaram się przyjechać
Ja: Oki, to ja już kończę i kocham cię
Mama; Ja cię też, pa córeczko.
Odłożyłam telefon da stół. Strasznie mi się nudziło, nie wiedziałam co robić. Weszłam na komputer w celu sprawdzenia biletów na najbliższe dni do Londynu. Po długim szukaniu wreszcie znalazłam, zakupiłam wylot za trzy dni. Udałam się do swojego pokoju. Otworzyłam szafę i wyjęłam wstępne rzeczy, które miałam zabrać ze sobą. Postawiłam dużą, czarną walizkę w kwiatki. Podkuliłam nogi i usiadłam obok torby. Wciąż się zastanawiałam co dalej będzie, czy właściwie dobrze robię wyjeżdżając? Na pewno tak, przecież chcę tego, by ta znajomość się zakończyła, nie chciałam tego ciągnąć, najlepiej będzie jak zniknę z ich życia i sama zacznę nowe. Po policzku spłynęła łza, szybko ją otarłam energicznie wstając i podchodząc do okna. Otworzyłam je na maksymalną szerokość wpuszczając świeże powietrze. Nagle rozległo się pukanie do drzwi, zdezorientowana szybko podrepciłam by otworzyć. Nie spodziewałam się przecież żadnego gościa. W klatce schodowej czekała na mnie niespodzianka... Moja mama wsiadła w pierwszy lepszy samolot i przyjechała by mi pogratulować i spędzić ze swoją córeczką ostatnie dni, szkoda tylko, że tak późno-pomyśłałam
-Cześć mamo, a co ty tutaj właściwie robisz, przecież masz pracę i obowiązki- zawołałam na wstępie.
-Tak, ale moja córeczka dostała się na studia i zaczyna nowe życie w wielkim świecie, więc nie mogłam tego przepuścić.
Tak szkoda tylko, że dopiero teraz to zauważyła-pomyślałam spuszczając głowę i wpatrując się w czubki butów. Z rozmyślań wyrwał mnie jej głos
-A jak tam Kamil jedziecie razem?- te ostatnie słowa zabolały mnie, wróciły wszystkie wydarzenia, o których próbowałam zapomnieć, modliłam się w myślach żeby tylko się nie rozpłakać.
-Mamo, ja już nie jestem z nim, zrobić ci herbaty?- momentalnie zmieniłam temat mając nadzieję, że moja rodzicielka nie będzie drążyć tematu. Jednak ona wyczuła co jest na rzeczy i skinęła tylko potakująco głową.Weszłam do kuchni, wstawiłam wodę. Naszykowałam dwie szklani, po czym zalałam je wrzącą wodą spokojnie wpatrując się jak bezbarwna ciecz miesza się z herbatą zabarwiając całą szklankę. Napój postawiłam przede mną i mamą. Długo milczałyśmy nie wiedziałam co powiedzieć, bo niby od czego miałabym zacząć, że dwie najbliższe osoby mnie zraniły, że straciłam najważniejszego przyjaciela w moim życiu, że cała się rozsypuję?!-to głupie pomyślałam. Powoli łyżeczką wzburzałam spokój w szklance, wydając tym samym śmieszny dźwięk naczynia.
-Kochanie, chodziłam bardzo długo po mieście i przywiozłam ci kilka rzeczy, które przydadzą ci się na studiach.- przerwała ciszę uśmiechając się do mnie.
Jednym tchem wypiłyśmy herbatę. Mama poszła się rozpakować, po chwili wróciła do pomieszczenia dając mi dość dużą paczkę szczelnie owiniętą taśmą. Mocno ją przytuliłam, zdążyłam tylko powiedzieć:
-Bardzo mi cię brakowało, dobrze, że jesteś- po policzku spłynęła mi łza, którą moja mam momentalnie wytarła
-Już dobrze, Dominiko, wiesz dobrze, że jesteś dla mnie najważniejszą osobą na całym świecie !- Powiedziała to z niezwykłym ciepłem, zrobiło mi się strasznie miło słysząc to. Nasze czułe rozmowy rodzcielskie przerwał dzwonek do drzwi.
Po chwili w korytarzu spostrzegłam Anię i Zayna. trzymali się za ręce, z oczu mogłam momentalnie wyczytać, że są strasznie w sobie zakochani, nie widzieli świata poza sobą. Zaprosiłam ich do pokoju, biorąc pod pachę podarunek od mamy.
-siadajcie, nie wstydźcie się, ja nie gryzę- zawitałam ich, sprzątając rozrzucone części mojej garderoby
-widzę, że spieszno ci gdzieś, albo jesteś taka bałaganiara- spostrzegłam przelotny uśmieszek Zayna. Zabrałam całą stertę ubrań i wszystkie zarzuciłam na chłopaka. On wygramolił się z nich waląc mnie na podłogę. Już za chwilę leżeliśmy na panelach śmiejąc się w najlepsze. Poczochrałam jego dobrze ułożoną fryzurę, gdy do pokoju weszła moja przyjaciołka. Przeleciała nas przelotnym spojrzeniem udając obrażoną.
-No wiecie, jak możecie mi to robić
-Ale.. ale Ania to nie tak-Zayn zaczął się jąkać
-Ania, czekaj wytłumaczymy wszystko- ja również dołączyłam do chłopaka tłumaczyć się
A że Ania nie należy do osób odznaczających się niezwykłą powagą zaczęła straszliwie się śmiać. Zayn podniósł w moim kierunku jedną brew, po czym zwalił ją na podłogę, mocno przytulił i musnął w usta. poczułam się dziwnie w tej sytuacji, straszliwie zazdrościłam Ann, że miała osobę wiernie jej oddaną, z która mogłaby porozmawiać nawet w środku nocy. Zdążyłam tylko powiedzieć
-Opanujcie się, ja tutaj jestem- krzyknęłam robiąc groźną minę
-Hahaha, a tak wgl to co tutaj robi ta walizka i ubrania?-zapytała po chwili Ann
-A bo wiesz, za trzy dni wylatuję do Londynu..-brunetka mi przerwała
-Co? Miałyśmy lecieć razem, czemu tak szybko?
-A bo Ty chcesz przecież pobyć dłużej z Zaynem a poza tym chcę tam wszystko przygotować, akademik i przy okazji poznać trochę okolicę, tylko mam do was wielką prośbę niech to zostanie między nami, oki?, nie chcę by ktokolwiek wiedział, im szybciej wylecę, tym lepiej a poza tym nie lubię pożegnań- dokończyłam wymuszonym uśmiechem
-A Niall?-wtrąciła dziewczyna
-Ania! to jest zamknięty rozdział, Kate ma jego, on ma Kate i nie chcę mieszać im w życiu- odpowiedziałam spuszczając głowę i wzrok wbijając w nie rozpakowaną paczkę.- a teraz koniec pogaduszek rozpakujmy paczkę mojej rodzicielki- zakomunikowałam z satysfakcją w głosie.
Zwinnymi ruchami na podłodze znalazły się sterty papieru i taśmy.  W podarunki znajdowało się kilka ciuchów, które muszę przyznać były świetne: bluzka, spodnie, sukienka i kurteczka, dostałam także torbę na jedno ramię - ahh, mama nie może wreszcie sobie wbić do głowy, że studia to nie liceum ani podstawówka- uśmiechnęłam się w myślach składając rzeczy i dając je do walizki.
-Ale już późno, zbierajmy się misiaku- przerwała chwilę ciszy Ania całując Zayna, podeszła do mnie mocno przytulając- wyszeptała mi do ucha: Przede mną nie musisz udawać, widzę jak cierpisz i nie możesz się z tym pogodzić i proszę nie wciskaj mi kitu, że jedziesz o tyle wcześniej do Londynu, żeby przygotować miejsce w akademiku. Popatrzyłam w jej zielone oczy, były szczere, ale co miałam jej odpowiedzieć, że miała rację, że zawsze ma rację, zna mnie przecież na wylot. Przytuliłam ją mocno. Po chwili zostałam sama w pokoju z własnymi problemami, jeszcze raz spojrzałam do okna patrząc na zakochańców trzymających się za rękę.
Chwilę leżałam na łóżku, jednak mimowolnie wstałam, przebrałam się w piżamę i zeszłam popatrzeć co robi mama. siedziała na kanapie i oglądała jakieś romansidło. Usiadłam obok niej, przytuliłam ją i powiedziałam:
-Mamuś dziękuję za rzeczy są cudowne
Rodzicielka uśmiechnęła się tylko do mnie. Chwilę z nią jeszcze siedziałam, ale po chwili udałam się do spania, nie dla mnie filmy, które zawsze kończą się tak samo '' i żyli długo i szczesliwie''- nie dla mnie takie coś.Ułożyłam się wygodnie w pokoju, dając się ponieść przemyśleniom. Doszło do mnie, że praktycznie teraz całe moje dotychczasowe życie się zmieni, że ostatni noce mogę rozkoszować się moim łóżkiem, domem, znajomymi, miejscowością w której mieszkam.
-I co mnie jeszcze spotka, już gorzej chyba być nie może- uśmiechnęłam się pod nosem, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

****
Rozdział jest bardzo krótki i do kitu, trochę nudny, bo nic się w nim nie dzieje, ale pomalutku, chciałam jakoś rozwinąć tą akcje ze studiami i wgl, więc obiecuję, że następny będzie o wieeeeeeeeeele ciekawszy.:) Mam nadzieję, że nie przestaniecie mnie czytać:) Bardzo dziękuję za ilość wejść <3 ;**, ale chciałabym żebyście pisali też komentarze, są one dla mnie bardzo ważne, więc następny rozdział dodam za minimum 5 komentarzy  :)

Standardowe pytanie, co myślicie?
Kocham i pozdrawiam <3 <3
Zapraszam tutaj ;D <3
http://xthe-same-mistakes.blogspot.com/

4 komentarze:

  1. Oj, coś czuję, że się rozpiszę.xd No to tak. Masz tak świetny szablon, że po prostu umieram *-*. Jak możesz mówić, że rozdział jest do kitu ? Ranisz mnie... ; DD Matko, jak się cieszę z Ani i Zayn'a. Jestem przeszczęśliwa, że obie dziewczyny dostały się na studia. ^^ Tylko cholernie mi smutno, że Dominika cierpi z powodu Niall'a. Ja cię proszę ! Zrób z tym coś noo ! ; * I oczywiście błagam, żebyś jak najszybciej dodała notki na obydwu blogach. ♥ xx

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebisty. wciagnęłam sie i czytam od początku ;d
    jestes zajebiscie i zdolna :) zycze weny i czekam na kolejne czesci :)
    wpadnij do mnie
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh, to jest świetne ;d.
    Wciągnęłam się ;3.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest mega <3 czekam na kolejny ;D

    OdpowiedzUsuń